Masz świetny pomysł na łazienkę, wybrałeś płytki, o których zawsze marzyłeś. Ale w głowie zapala się lampka – ile tych płytek kupić? Budżet niebezpiecznie się kurczy, a cena za metr wymarzonej ceramiki szerzy złowrogi uśmieszek. Spokojnie, nie musisz kupować na zapas. Zobacz jak sprytnie i łatwo wyliczyć co do sztuki ilość płytek.

Pierwszą rzeczą, którą należy mieć to dokładny plan pomieszczenia. Chodzi tutaj o dokładne wymiary ścian i przyłączy sanitarnych. 

Następnym krokiem jest sprawdzenie, jak najlepiej ułożyć płytki. Jeśli są podłużne, to w jakim kierunku – wzdłuż czy w poprzek. Jeśli kwadratowe to prosto czy skośnie. Na zakładkę, równolegle, na jodełkę… Sposobów układania płytek jest całe mnóstwo. Czasem warto jest się zasugerować całym układem pomieszczenia, ponieważ można dosyć wąską łazienkę nawet optycznie poszerzyć. Albo wręcz odwrotnie – zbyt obszerną przestrzeń podzielić na mniejsze strefy, dzięki czemu zyska nie tylko na funkcjonalności, ale także na charakterze. 

 

Po przeanalizowaniu wnętrza, wyborze rodzaju, koloru i sposobu ułożenia płytek, nadszedł czas na najlepszą część zabawy. Przecież nie wystarczy powiedzieć panu Staszkowi, że płytki mają być ułożone równo pod umywalką, a skośnie pod wanną, bo przecież nawet najbardziej pogodny Stasio popuka się co najwyżej w głowę. Trzeba mieć konkrety.

Wymierz rodzaj płytek i dopasuj je do wnętrza
Sprawdź wymiary.
Policz ilość płytek

Po pierwsze, od której płytki zaczynamy. Najlepiej rozplanować wszystko tak, żeby linie fug zbiegały się np. z linią ścianki działowej, linią brodzika itp. Wtedy jest najmniej cięć i odpadów.

Po drugie trzeba wymierzyć, czy odpad przy ścianie nie będzie czasem pasował w kawałku na drugim końcu podłogi. Czy można w ten sposób zaoszczędzić ilość potrzebnych płytek, pieniędzy i nerwów pana Staszka podczas cięcia.

Trzeba także wziąć pod uwagę szerokość fug, żeby potem się nie okazało, że ostatnia fuga musiałaby być szerokości trzech lub nawet czterech razem wziętych.

Dobrze jest też przewidzieć, gdzie będą stały meble, np wanna lub brodzik. W tych strefach zwykle nie warto aż tak bardzo stresować się płytkami, ponieważ i tak nie będzie ich widać. Za to lepiej zastanowić się jak fajnie wyeksponować niektóre strefy płytkami właśnie, np strefę przy lustrze, przy umywalce, lub wydzielić strefę kąpielową od dziennej.

Gdy już wszystko mamy zaplanowane i rozrysowane wystarczy policzyć ilość płytek, które należy kupić. Najlepiej zrobić to na sztuki i na metry, bo czasem w sklepie można kupić tylko cały karton, a czasem można dokupić płytki na sztuki. Lepiej też kupić 1-2 płytki więcej, bo może się zdarzyć tak, że pan Stasio przytnie płytkę krzywo i pod żadnym kątem nie będzie chciała się dopasować do reszty, a w sklepie właśnie wycofali wybraną kolekcję. I płacz gotowy.

1-2 płytki w zapasie to nie tak dużo w porównaniu z całym kartonem lub całym metrem, który najczęściej przyozdabia kąty strychu lub składziku. Warto poświęcić trochę czasu i zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych na dobre rozplanowanie okładzin.